U nas jest CZAS

Dziś będzie co nieco o czasie, jednak na początek ciekawostka pogodowa:

  • Przedwczoraj było słonecznie, bezwietrznie, a temperatura wynosiła powyżej 20 stopni. Nasz ubiór (podkoszulki) wywoływał jednak wszechobecne zdumienie i powtarzające się pytania: „Ne chlodno?”. Ormianie ubrani byli oczywiście w kurtki i płaszcze.
  • Wczoraj do godziny 13:00* sytuacja wyglądała analogicznie.
  • Wczoraj około godziny 13:04* całe miasto pokryte było już mgłą, a w ciągu kolejnych kilkudziesięciu minut temperatura spadła o kilkanaście stopni.
  • Dziś od rana – opady śniegu z deszczem i mgła… A ludzie? Ubrani tak samo, jak przedwczoraj! Jednym słowem – Witamy w górach 🙂

*przybliżony czas zdarzenia

Wróćmy jednak do czasu. Czym jest czas? To zależy w dużej mierze od języka jakim próbujemy się porozumieć. Przykładowo, gdy chcemy łamanym rosyjskim oświadczyć, że mamy czas to możemy wpaść w niemałą pułapkę. Otóż, stwierdzenie „U nas jest czas” oznacza ni mniej ni więcej -> mamy godzinę 🙂 Wynika to z faktu, że po rosyjsku godzina to „czas”, natomiast czas to „wremja”. Analogiczna pułapka dotyczy tygodnia. Większość dni tygodnia jest bardzo podobna do słów polskich np. wtorek to „wtornik”. Przejdźmy w końcu do pułapki, cały tydzień to… „niedielu”, a niedziela to „woskresjenje”. Taka nieznajomość słów może sprawić, że nie trafimy na umówione spotkanie.

Czas_1

Jeżeli jednak nie trafimy, bądź się spóźnimy – nic nie szkodzi! Jesteśmy w Armenii! Tutaj czas płynie zupełnie inaczej. Operujemy nawet pojęciem ormiańskiego czasu (bądź kaukaskiego czasu). Aby go scharakteryzować podam kilka przykładów:

  • Umawiamy się na spotkanie na godzinę 18:00 -> Spotkanie rozpoczyna się o 19:14.
  • Spektakl w teatrze ma zacząć się o godzinie 17:00 -> Aktorzy czekają, aż zbiorą się widzowie, aby rozpocząć przedstawienie pewnie koło 18:03.
  • Prosimy o pilne wysłanie maila z dokumentami -> Otrzymujemy odpowiedź za około tydzień.

Wspomniane historie to nie są odosobnione przypadki, lecz nieodłączny element tutejszej mentalności. „Tutaj tak już jest, to nie są Niemcy” – powtarzają niejednokrotnie nasi rozmówcy. Opowieści o punktualności i planowaniu wydają im się równie dziwne, jak nam ormiański czas. „Po co, wy w Europie wszystko planujecie?” – pyta niejednokrotnie nasz ormiański kolega. „Nie można żyć normalnie? Robić, co się chce – wtedy, gdy ma się na to ochotę?”. Takie myślenie miewa pozytywne strony, jednak głównie w Hajastanie. Bo jeśli chcielibyśmy mieć tu jakieś plany, to potrzeba by mieć zarówno plan B, plan C, plan D, jak i kilka innych wersji na różne wypadki i przypadki. Najlepszym, więc planem pozostaje jego brak. Dla przykładu – wczoraj wyszliśmy sobie na wycieczkę w góry i będąc już w połowie drogi na szczyt dostaliśmy telefon o niezwykle ważnym dla nas spotkaniu, które odbywa się już za pół godziny! O tym, że przyszliśmy punktualnie i czekaliśmy na jego rozpoczęcie dwie godziny chyba nie muszę mówić, to przecież oczywiste 🙂

Czas_2

Dzisiejszy dzień jest chyba najlepszym na to, by podjąć taki temat. W Polsce dokonała się właśnie zmiana czasu, a najpopularniejszym hasłem w przeglądarce internetowej stało się zapewne: „Która jest godzina?”. Nas ta krzywda nie dotknęła, gdyż w Armenii zmiana czasu po prostu nie istnieje. Dzięki temu, w chwili obecnej różnica między czasem lokalnym a środkowoeuropejskim wynosi już nie dwie, a trzy godziny!

Ostatnio coraz wyraźniej dostrzegam pewien paradoks związany z czasem: im więcej go mam, tym bardziej o nim myślę, a im więcej o nim myślę, tym bardziej widzę, jak mało go mam. Czy w takim razie ormiańskie podejście do czasu jest rzeczywiście takie złe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *