Բարեւ Ձեզ czyli Barew Dzez

„Բարեւ Ձեզ” czytane jako Barew Dzez to nic innego jak odpowiednik polskiego dzień dobry. Tymi słowami chcemy Was pozdrowić z Goris – niewielkiego miasta w Armenii, w którym stacjonujemy od trzech dni.

Nasza podróż rozpoczęła się w piątek wieczorem. Wystartowaliśmy z Pyrzowic (Katowice) o 00:35, a po trzech godzinach wylądowaliśmy w gruzińskim mieście Kutaisi. Naszym kolejnym celem była stolica Gruzji – Tbilisi. Bilet na busik (marszrutkę) kupiliśmy już na lotnisku od pracującej tam Polki.

Jako osoby będące pierwszy raz w tych stronach nie mieliśmy pojęcia, że każda podróż z gruzińskim kierowcą zawiera dodatkowe atrakcje. Pamiętajcie, aby podczas każdej wizyty na stacji wysiadać z auta podczas tankowania pojazdu (gaz). Czynność ta trwa zwykle około 15 minut i może napełnić wnętrze pojazdu specyficzną wonią.

Podróż z prawdziwymi Gruzinami bywa ekscytująca. Przemieszczają się bardzo szybko, notorycznie wyprzedzając każdą zbliżającą się „ofiarę”. Nie ważne dla nich są pasy na jezdni, czy zbliżająca się z naprzeciwka wielka ciężarówka – jaki to problem? Byliśmy lekko oszołomieni takim stylem jazdy. Notorycznie próbowałam spać w aucie, aby tylko nie widzieć zbliżającej się katastrofy… Bywało dramatycznie, choć teraz tylko się z tego śmiejemy, bo cóż to byłaby za podróż bez przygód?

Poniżej zdjęcie jednej z gruzińskich toalet, którą miałam okazję poznać: 😉

Barew Dzez 01

A tutaj lokalna torpeda – ŁADA:

Barew Dzez 02

Z Tbilisi od razu udaliśmy się w dalszą drogę, by czym prędzej wjechać do naszej upragnionej Armenii. Po kilku godzinach wita nas kolorowo oświetlona stolica kraju – Erywań. Razem z taksówkarzem wiozącym nas z Gruzji docieramy na mały dworzec autobusowy Kilikia. Jest godzina 19:00 czasu ormiańskiego, a my zostajemy sami wraz z wielkim bagażem pośród nieznanych ludzi. Po krótkiej telefonicznej rozmowie i kilkunastu minutach oczekiwania, odbiera nas fantastyczny szofer o wdzięcznym imieniu Zoro. Od tej pory podróż samochodem przez ormiańskie drogi jest dla nas przyjemnością. Zoro jeździ dość bezpiecznie, a na dodatek pokazuje ciekawe miejsca tego uroczego miasta. Ostatecznie bezpiecznie dojeżdżamy do siedziby organizacji w Erywaniu. W tym miejscu spędziliśmy kolejne dwa dni, o czym wkrótce napiszemy.

Do następnego wpisu! 🙂

PS: Tymczasem na przystanku w Tbilisi…

Barew Dzez 03

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *